czwartek, 20 września 2018

46. Róże z foamiranu

Witajcie.

Każdemu z nas zdarzają się sytuacje, które mają ogromny wpływ na nasze życie, mnie również. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, ale przez wiele dni nie mogłam zebrać myśli i nie cieszył mnie nawet haft. Głównie stąd wynikały moje blogowe opóźnienia. Troje z Was, moich Gości, wiedziało o tym, że rano 24 sierpnia moja mama trafiła do szpitala na OIOK i w krytycznym stanie była przez kilka dni. W tym miejscu pragnę podziękować Wam, moi drodzy, za słowa wsparcia i otuchy.
Z mamcią jest już wszystko dobrze. Jeszcze przez cztery tygodnie będzie przebywała na oddziale rehabilitacji kardiologicznej, ale widok jej uśmiechniętej i pełnej życia twarzy, napełnił mnie radością i chęcią tworzenia.

Mam kilka projektów zaczętych już w lipcu i sierpniu, więc wkrótce je Wam pokażę. Dziś jednak pragnę zaprezentować dwa pudełka na słodkie co nieco, które powstały w ubiegłym tygodniu. 

Czekoladownik to warsztatowa praca wykonana na zajęciach u Krysi, która tym razem nauczyła nas robienia róż z ciepłego foamiranu zarówno przy użyciu wykrojników, jak i bez nich.


Natomiast pudełko na Merci wykonałam w domu z myślą podarowania go niesamowitej ekipie pielęgniarek i pielęgniarzy oddziału intensywnej opieki kardiologicznej szpitala w moich rodzinnych stronach, w którym przebywała moja mama. Pudełeczko ze słodką zawartością miałam okazję wręczyć w ostatnią niedzielę.




W poprzednim poście pisałam, że bardzo podobają mi się kwiaty z foamiranu i lubię je tworzyć. Wprawdzie różyczki wymagają trochę więcej pracy i czasu, ale efekt jest naprawdę niesamowity. Dobrze wytuszowane i wygniecione płatki trudno odróżnić od prawdziwych. 

Cieszę się z możliwości uczestniczenia w warsztatach i dziękuję Krysiu za Twoją pomoc i rady. Mam nadzieję, że moje kolejne róże będą  jeszcze ładniejsze. 

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam Was serdecznie :-)