piątek, 20 lipca 2018

41. Czekoladownik dla żeglarza

Witajcie.

Po krótkiej przerwie, podyktowanej sprawami zawodowymi, wracam z nową porcją prac. W moim życiu zaszły pewne zmiany, ale robótkowo też troszkę się działo. Dziś chciałabym Wam pokazać czekoladownik. Jest to mój kolejny debiut i pierwsze tego typu pudełko, jednak myślę, że dobrze je wykonałam.


W zeszłą sobotę zakończyły się półkolonie żeglarskie, na które w czasie wakacji chodzi mój syn. Z tej okazji powstał czekoladownik z podziękowaniem dla trenera. Były to siódme półkolonie Piotrka (jednego roku w nich nie uczestniczył, ponieważ turnusy zbiegły się terminowo z jego wyjazdem na obóz harcerski w Zakopanem, a potem naszym urlopem).



Do ozdobienia pudełka wykorzystałam kolekcję papierów Piątek Trzynastego "Off Shore II", wykrojniki o tematyce morskiej oraz muszelki znalezione na naszej plaży. Zamykane jest na malutkie magnesy.


✽ ✽ ✽

W ciągu tych ośmiu lat żeglarskiej przygody, niestety nie udało mi się zrobić Piotrkowi wielu zdjęć, zarówno latem jak i w ciągu roku szkolnego, mimo, że co jakiś czas jeżdżę do jachtklubu. Bardzo lubię to miejsce i często powtarzam, że dobrze jest mieszkać na wyspie :-). Otoczeni Martwą Wisłą, Wisłą Śmiałą i Zatoką Gdańską, mamy dobre warunki do uprawiania sportów wodnych. Ponadto sąsiedztwo morza i lasu daje nam możliwość wypoczynku na łonie natury. Jachtklub jest zlokalizowany w malowniczym miejscu, przy zachodnim brzegu Wisły Śmiałej, vis a vis rezerwatu przyrody Ptasi Raj na Wyspie Sobieszewskiej, tuż przy zbiegu obu rzek z jednej strony, a wyjściem na Zatokę z drugiej.


Ponieważ w tym roku nie udało mi się jeszcze zrobić zdjęć, chciałabym pokazać Wam kilka fotek z września zeszłego roku. To był piękny dzień i z przyjemnością pojechałam do klubu zrelaksować się z książką w otoczeniu wody i zieleni. Chwilami było wręcz gorąco, mimo, że słońce schowało się za chmurami. Wiał ciepły wiatr, słychać było łopot żagli i szum fal rozbijanych o pomost, gdy przepływały większe jednostki. Panowały idealne warunki do żeglowania, więc na wodzie było dość tłoczno.


Gdzieś tam pływał mój syn i jak to zwykle bywało, nie liczyłam, że pstryknę mu jakiekolwiek zdjęcia. A tu niespodzianka, łódka podpłynęła do pomostu na chwilkę przerwy.


Kilka minut później odpłynęli, ciesząc się swoją pasją.


Dziękuję Wam za odwiedziny i ślę pozdrowienia :-).